Wydanie internetowe 2025
O wydarzeniach, podczas których wspominano Stanisława Mierzwę
RELACJA Z OBCHODÓW 80. ROCZNICY UPROWADZENIA SZESNASTU PRZYWÓDCÓW POLSKIEGO PAŃSTWA PODZIEMNEGO
Część druga. Pruszków, 29 marca 2025 r.
Dyskusja w Muzeum Dulag 121
29 marca 2025 r. o godz. 15.00 w pruszkowskim Muzeum Dulag 121 znajdującym się przy ul. 3 Maja 8a, odbyła się dyskusja pt. „Jeden z Szesnastu. Mecenas Stanisław Mierzwa”. Wydarzenie to było współorganizowane przez Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej. Otwarcia spotkania dokonała dyrektor Muzeum Małgorzata Bojanowska. Przedstawiła prelegentów: prowadzącą dyskusję dyrektor Archiwum IPN Marzenę Kruk oraz zaproszonych gości: zastępcę prezesa IPN dr Mateusza Szpytmę, pracownika Oddziałowego Archiwum IPN w Krakowie a zarazem autora książki „STANISŁAW MIERZWA (1905-1985)” Radosława Kurka, a także syna bohatera spotkania Wojciecha Mierzwę.
![]() |
![]() |
Budynek Muzeum Dulag 121 w Pruszkowie (fot. Paweł Zielony)
Prezes Mateusz Szpytma podczas swojej wypowiedzi przedstawił Stanisława Mierzwę jako najwybitniejszego polityka niezależnego ruchu ludowego drugiej połowy XX wieku. Podkreślił, że postać mecenasa w porównaniu do tego jakie odgrywał znaczenie, kim był, jest niewystarczająco znana w Polsce. Zwłaszcza z tego powodu, że niezależny ruch ludowy był przez cały okres PRL-u tłumiony. Stąd też obecnie prowadzone są przez IPN liczne działania zmierzające do przybliżenia jego sylwetki. Dr Szpytma przedstawił pokrótce życiorys mecenasa. Podkreślił niesamowitą sprawność organizacyjną Mierzwy, jego skuteczność w organizowaniu oddolnych struktur ruchu ludowego. Zwrócił uwagę także na zdolność komunikowania się mecenasa, który miał umiejętność łagodzenia konfliktów, w tym między młodymi i starymi działaczami.

Spotkanie otwiera dyrektor Muzeum Dulag 121 Małgorzata Bojanowska; za stołem siedzą dyrektor Archiwum IPN Marzena Kruk, zastępca prezesa IPN dr Mateusz Szpytma, Wojciech Mierzwa oraz autor książki „STANISŁAW MIERZWA (1905-1985)” Radosław Kurek (fot. Tomasz Mierzwa)
![]() |
|
![]() |
|
![]() |
Na pytania prowadzącej dyskusję dyrektor Marzeny Kruk odpowiadają (L) Radosław Kurek i (P) Wojciech Mierzwa (fot. Sławomir Kasper, IPN)
Krótki fragment spotkania został udokumentowany i udostępniony w tym miejscu:
https://www.youtube.com/watch?v=hfaCwBVc_LM
Radosław Kurek, od dekady zajmujący się opracowywaniem materiałów dotyczących mecenasa przekazanych przez jego syna do Oddziału Archiwum IPN w Krakowie nakreślił działalność Stanisława Mierzwy i Stronnictwa Ludowego „Roch” w okresie wojny. Dodał, że wśród największych przymiotów mecenasa było to, że był osobą olbrzymiego zaufania w całym środowisku Polskiego Państwa Podziemnego oraz w rządzie londyńskim. Cechowała go także niesamowita skromność.
Prowadząca spotkanie dyrektor Marzena Kruk podczas dyskusji rozpoczęła bardzo ważny wątek dotyczący świadomości szesnastu przywódców PPP zagrożenia jakiego się podejmują. Podkreśliła, że to nie było tak, że przywódcy nie liczyli się z aresztowaniem. Wręcz przeciwnie, spodziewali się tego. Mierzwa po latach tłumaczył, że decyzja o pójściu na rozmowy była z jednej strony aktem politycznym, ale też z drugiej koniecznością. Wtedy innego wyjścia, innej możliwości nie było. Nie można było podjąć kolejnej wojny przeciwko ZSRS. Nie było wówczas szans na to, bo Alianci nie wsparliby tych działań. To byłby tylko kolejny akt i kolejne wykrwawienie się Narodu, a zarówno Stronnictwu Ludowemu jak i innym przedstawicielom Polskiego Państwa Podziemnego zależało na tym, żeby ocalić jak najwięcej z tej narodowej tkanki. Dlatego też zdecydowali się pójść ryzykując własne życie i podejmując te rozmowy, uchwycić się tej szansy.
Radosław Kurek odpowiadając na pytanie potwierdził, że z perspektywy czasu pójście na rozmowy z Sowietami może wydawać się naiwnością. Jednak Stanisław Mierzwa po latach w jednym ze swoich wspomnień skwitował, że jednak tym nie było. W tamtym czasie uważano to za akt polityczny. By ukazać, że podejmowanie wówczas decyzji nie było takie oczywiste Radosław Kurek odwołał się do 15 marca 1945 r. kiedy to odbyła się konferencja kierownictwa Stronnictwa Ludowego „Roch”. Głównym punktem zjazdu było ustalenie co robić w zmienionej sytuacji politycznej, kiedy Armia Czerwona stoi już na zachód od Wisły, kiedy wchodzą w życie postanowienia jałtańskie obejmujące między innymi utworzenie Rządu Jedności Narodowej (z tą obietnicą, że w jego skład wejdą również przedstawiciele podziemnych partii demokratycznych). Podczas obrad zaznaczył się bardzo wyraźny podział. Połowa, w tym tacy politycy jak Józef Niećko, Kazimierz Banach czy Stefan Korboński którzy twierdzili, że nie można wierzyć Sowietom. Że nie należy iść tą drogą, bo skończy się na pewno aresztowaniem. Natomiast druga połowa, w tym Kazimierz Bagiński, Adam Bień czy Stanisław Mierzwa dostrzegali, że pójście na rozmowy z Sowietami staje się ostatnią szansą. Uważali, że w momencie kiedy Polskie Państwo Podziemne czy też Stronnictwo Ludowe „Roch” odrzuci te rozmowy, Stalin uzna to za dobry argument by pokazać Zachodowi, że ręka do porozumienia z nim czy z polskimi komunistami została odepchnięta. W związku z tym będzie mógł zaprowadzać swoje porządki.
Wojciech Mierzwa, syn Stanisława wspominał, że jego ojciec miał świadomość zagrożenia. Powtarzał dzieciom, że liczyli się z tym, że będą prześladowani. Wpajał, że kto uprawia politykę musi się liczyć z najgorszym jeśli chce tę politykę uprawiać zgodnie ze swoim sumieniem. Na pytanie dyrektor Marzeny Kruk jak wspomina tamten okres z życia ojca Wojciech Mierzwa, powiedział że niestety nic nie może powiedzieć. Urodził się kiedy jego tata był w więzieniu w styczniu 1947 r. Tam też po raz pierwszy się spotkali, kiedy matka Helena zawiozła go do Wronek i podczas widzenia odwinęła pieluchę pokazując, że urodziła mu syna. Stanisław Mierzwa z różnych powodów nie wspominał w domu o swoich losach. Po pierwsze Wojciech był wtedy za młody. Po drugie mecenas tak naprawdę nie miał czasu na opowiadanie o swoich przeżyciach, zajmował się wszystkim tylko nie sobą.
Jedyne o czym wspomniał Stanisław Mierzwa przy swoich dzieciach to podróż uprowadzonych przywódców Polskiego Państwa Podziemnego samolotem z Warszawy do Moskwy. Porwani podczas lotu byli przekonani, że jest to podróż tylko w jedną stronę. Warunki pogodowe były niesprzyjające. Dzięki umiejętnościom pilota udało się uniknąć katastrofy. Wylądował on w bardzo głębokim śniegu, gdzieś na odległym lotnisku pod Moskwą. Pan Wojciech opowiedział o tym także, że po zakończeniu moskiewskiego procesu, po wyjściu z więzienia jego ojciec udał się do ambasady polskiej. By wrócić do Polski musiał w tej placówce pożyczyć pieniądze na bilet do Warszawy. Zachowane dokumenty: dowód pożyczki, bilety kolejowe i dowód spłaty w banku prawdopodobnie w wysokości 1000 zł znajdują się obecnie w Muzeum Armii Krajowej w Krakowie. Jak podsumował Wojciech Mierzwa: „nie dość że porwali, nie dość że sądzili, nie dość że wsadzili do więzienia, to jeszcze kazali sobie pokryć koszty powrotu do Polski. Takie to były dziwne czasy”.
Po części głównej spotkania głos z sali zabrał Łukasz Kudlicki, doradca szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego, który nawiązał do czasów sprzed II wojny światowej w kontekście prześladowania Wincentego Witosa i jego środowiska przez rządy sanacyjne. Zapytał jak wtedy wyglądały losy Stanisława Mierzwy? Łukasz Kudlicki podkreślił, że bez wątpienia mecenas w Polsce Ludowej był osaczony przez agenturę Urzędu Bezpieczeństwa a później Służby Bezpieczeństwa, jednak Stronnictwo Ludowe nie miało lekko także przed wojną. W odpowiedzi dr Mateusz Szpytma potwierdził, że Mierzwa jako działacz Stronnictwa był oczywiście represjonowany przez władze sanacyjne. Spędził kilka tygodni w areszcie. Mecenas był jednym z głównych organizatorów największego społecznego protestu w okresie międzywojennych w sierpniu 1937 r. powszechnie znanego jako Wielki Strajk Chłopski. Radosław Kurek przypomniał natomiast, że w 1933 r. w czasie studiów Mierzwa jako prezes Polskiej Akademickiej Młodzieży Ludowej zorganizował blokadę Uniwersytetu Jagiellońskiego. Przyczyną protestu były reformy wprowadzone przez ministra Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego Janusza Jędrzejewicza ograniczające autonomię uczelni wyższych i samorządów studenckich. Za ten sprzeciw Sąd Grodzki skazał Mierzwę na dwa miesiące pozbawienia wolności, co ostatecznie po apelacji zamienione zostało na karę grzywny. Wyrok ten sprawił, że po studiach nie miał szans na objęcie państwowej posady. Do wyboru pozostawał mu tylko wolny zawód adwokata.
Na koniec dyskusji dyrektor Małgorzata Bojanowska zwróciła się publicznie z prośbą do Wojciecha Mierzwy o wypełnienie ankiety muzealnej. Kierownictwu Muzeum zależało, by nazwisko mecenasa formalnie znalazło się w formularzu osoby przechodzącej przez Dulag 121. Jak wspomniała dyrektor Bojanowska niemieccy okupanci nie tworzyli list ewidencyjnych osadzonych w obozie przejściowym, stąd wiedza że jeden z szesnastu przedstawicieli Polskiego Państwa Podziemnego przebywał w dulagu nie była powszechnie znana. Podkreśliła że umieszczenie cennych informacji o Stanisławie Mierzwie w ankiecie upoważni pracowników placówki do wpisania mecenasa na listę pamięci Muzeum.
![]() |
|
![]() |
Rozmowy nt. promowanej książki autorstwa Radosława Kurka po zakończeniu oficjalnej części spotkania (fot. Sławomir Kasper, IPN)
![]() |
|
![]() |
|
![]() |
Radosław Kurek nie odmawiał prośbom o rozmowę i okolicznościową dedykację do Jego książki „STANISŁAW MIERZWA (1905-1985” (fot. Paweł Zielony)
Po spotkaniu dyrektor Małgorzata Bojanowska osobiście oprowadziła Celinę i Wojciecha Mierzwów, ich syna Tomasza oraz pozostałych uczestników dyskusji po Muzeum Dulag 121.
![]() |
|
![]() |
|
![]() |
Dyrektor Muzeum Dulag 121 Małgorzata Bojanowska przedstawia historię jego utworzenia oraz objaśnia wystawowe eksponaty (fot. Paweł Zielony)
![]() |
|
![]() |
|
![]() |
Fragment ekspozycji w Muzeum Dulag 121 (fot. Tomasz Mierzwa)
Przedstawiła losy mieszkańców Warszawy wypędzonych z ich miasta oraz historię powstania Muzeum. Pani dyrektor wraz z grupą udała się na znajdujący się poza budynkiem muzeum pomnik „Tędy przeszła Warszawa”. Jest to miejsce w którym zachowała się historyczna rampa kolejowa. Do tego przystanku z Dworca Zachodniego zwożono pociągami warszawiaków. Z tego miejsca po wcześniejszej segregacji Niemcy wysyłali mieszkańców stolicy na zachód. Matki z dziećmi, starsi, chorzy trafiali w inne rejony Generalnego Gubernatorstwa. Zdrowych i zdolnych do pracy słano na roboty do Rzeszy. Osoby podejrzane o udział w walkach podczas powstania warszawskiego trafiały do obozów koncentracyjnych. Szacuje się, że przez Dulag 121 przeszło od 390 tys. do 410 tys. osób. Stanisław Mierzwa był jednym z ponad 30 tys. osadzonych którym udało się uciec z dulagu.
![]() |
![]() |
Zachowane oryginalne fragmenty budowli i budynku w środkowej części dawnego obozu Dulag 121 w Pruszkowie (fot. Tomasz Mierzwa)
![]() |
![]() |

Uczestnicy spotkania w Muzeum Dulag 121 podczas zwiedzania terenu dawnego obozu; od lewej Radosław Kurek, dyrektor Archiwum IPN Marzena Kruk, Celina Mierzwa, Wojciech Mierzwa, dyrektor Muzeum Dulag 121 Małgorzata Bojanowska, Paweł Zielony oraz zastępca prezesa IPN dr Mateusz Szpytma (fot. Tomasz Mierzwa)
Po opuszczeniu Muzeum zebrani w składzie: Celina i Wojciech Mierzwowie, dr Mateusz Szpytma, Marzena Kruk, Radosław Kurek i Paweł Zielony udali się przed pruszkowską willę, by przed pamiątkową tablicą wspólnie uczcić pamięć i oddać hołd szesnastu przywódcom Polskiego Państwa Podziemnego.
(fot. Paweł Zielony i Wojciech Mierzwa)
Paweł Zielony
Warszawa, 8 maja 2025



















