Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

O blaskach i cieniach pracy historyka

MOJE KRÓTKIE WSPOMNIENIE NA TEMAT PRACY NAD ALBUMEM HISTORYCZNYM PT. „STANISŁAW MIERZWA 1905-1985”
wydanym przez IPN z okazji 120. rocznicy urodzin mec. Stanisława Mierzwy

Pierwsze – bardzo nieśmiałe – pomysły opublikowania albumu poświęconego mec. Stanisławowi Mierzwie pojawiły się jeszcze w 2015 r., kiedy to Pan Wojciech Mierzwa przekazał do krakowskiego Oddziału IPN pierwszą część fotografii z prywatnego archiwum swojego Ojca. Do dzisiaj pamiętam to wielkie pudło po brzegi wypełnione fotografiami, które za sprawą mojej ówczesnej przełożonej z Oddziałowego Archiwum IPN w Krakowie – dr Anny Czocher, trafiło na moje biurko. Jak się okazało zawierało ono ponad 700 fotografii dotyczących nie tylko życia i działalności mec. Stanisława Mierzwy, ale również historii całego ruchu ludowego w XX wieku. Już pobieżne zapoznanie się z tymi materiałami pozwalało snuć wyobrażenia o przyszłym albumie, co i mnie przychodziło na myśl z ważnym jednakowoż zastrzeżeniem, że: wyjdzie on spod pióra kogoś innego, kto na co dzień zajmuje się historią ruchu ludowego w Polsce! Moje ówczesne zainteresowania badawcze były wszak zbyt odległe od tej tematyki, by móc o tym poważnie myśleć.

Pomysły i plany trzeba było jednak szybko odłożyć na bok by zająć się zadaniem najważniejszym, którym w tamtym czasie było opracowanie powierzonych nam materiałów, a następnie ich włączenie do zasobu archiwalnego IPN w Krakowie. Rozpoczął się żmudny proces opisu fotografii, by „wycisnąć z nich” jak najwięcej informacji. Moje biurko wraz z jego najbliższą okolicą stało się miejscem wielkiej ludowej układanki, gdzie łączyłem ze sobą ludzi, miejsca i wydarzenia uwiecznione na fotografiach. Każde dopasowanie było małym sukcesem i pchało sprawy naprzód. Pamiętam, że nad tą moją układanką górowała wieża z książek dotyczących historii ruchu ludowego, dzięki którym mogłem zweryfikować część moich ustaleń, a czasami na odwrót, tj. zweryfikować wcześniejsze ustalenia historyków zawarte w tychże książkach. Wreszcie powstał obszerny spis materiałów z moimi ustaleniami, który wysłałem do Pana Wojciecha Mierzwy, który naniósł z kolei swoje poprawki i spostrzeżenia. Tym samym po kilkunastu tygodniach pracy strona merytoryczna przedsięwzięcia była gotowa, a fotografie z załączonymi do nich niezwykle obszernymi opisami można było włączyć do zasobu archiwalnego.

Tak wyglądały same początki, ponieważ Pan Wojciech Mierzwa przez wszystkie następne lata przekazywał do krakowskiego IPN kolejne materiały historyczne z archiwum mec. Stanisława Mierzwy. Tak jak poprzednio, wszystkie lądowały na moim biurku i wszystkie podlegały bardzo podobnej i skrupulatnej procedurze opracowania. Tym samym dzisiaj w zasobie archiwalnym krakowskiego Oddziału IPN jest już znacznie ponad tysiąc fotografii, setki listów, a także obszerny zbiór dokumentacji dotyczący mec. Stanisława Mierzwy.

Warto przy tym jednak wyraźnie podkreślić, że nie skończyło się na samym tylko opracowaniu tych materiałów! Trzeba jeszcze było – pisząc kolokwialnie – puścić w świat informację, że takie to, a takie, niezwykle cenne materiały dotyczące historii ruchu ludowego znalazły się w zasobie archiwalnym krakowskiego IPN-u. Działania promocyjne w tym zakresie rozpoczęły się w styczniu 2022 r. od spotkania w krakowskim Centrum Edukacyjnym IPN „Przystanek Historia” zatytułowanym „Historia ruchu ludowego na zdjęciach z archiwum Stanisława Mierzwy”. Wzięli w nim udział jako prelegenci: dr Mateusz Szpytma – Zastępca Prezesa IPN, Marzena Kruk – Dyrektor Archiwum IPN, Wojciech Mierzwa oraz piszący te słowa. Od tego czasu grono to, zazwyczaj w niezmienionym składzie, cyklicznie spotykało się, aby przy różnych okazjach promować wiedzę o Stanisławie Mierzwie i materiałach z jego prywatnego archiwum, które trafiły do IPN-u. Do dzisiaj można znaleźć w Internecie (np. na platformie YouTube) wystąpienia poświęcone m.in. listom więziennym Stanisława Mierzwy, czy też materiałom historycznym dotyczącym Wincentego Witosa (spotkanie zorganizowane zostało w związku ze 150. rocznicą urodzin Ojca Niepodległości). Ponadto z udziałem wyżej wymienionych powstał również reportaż Ewy Szkurłat dla Radia Kraków pt. „Stanisław Mierzwa – mecenas ideałów”, podcast Hanny Bogoryj-Zakrzewskiej pt. „Stanisław Mierzwa, obiektyw na historię”, czy wreszcie program dla IPN TV, na którego premierę wciąż oczekujemy.

Cała ta praca i udział w rozlicznych wydarzeniach poświęconych Stanisławowi Mierzwie pozwoliły mi na tyle okrzepnąć w obszarze historii ruchu ludowego, że kiedy na początku 2024 r. otrzymałem od moich przełożonych (Pana Prezesa Mateusza Szpytmy i Pani Dyrektor Marzeny Kruk) propozycję opracowania albumu, przystałem na nią bez większego wahania. Tym bardziej, że od dłuższego już czasu nosiłem w głowie gotowe założenia projektowe dla takiej publikacji. 8 lutego 2024 r. miałem wielki honor po raz pierwszy przedstawić je w zarysie Państwu Celinie i Wojciechowi Mierzwom podczas spotkania w Instytucie, które zostało zaaranżowane przez Pana Naczelnika Rafała Dyrcza z Oddziałowego Archiwum IPN w Krakowie. Ku mojemu wielkiemu zadowoleniu Państwo Mierzwowie przystali na nasz pomysł – mogłem przystąpić do pracy!

Był zatem pomysł, były materiały, ale nie było zbyt dużo czasu. Do 120. rocznicy urodzin Stanisława Mierzwy pozostał wszakże niespełna rok! Dla cyklu wydawniczego to bardzo niewiele, dlatego przyjęty terminarz zakładał, że stosowne opracowanie przekażę do wydawnictwa już w czerwcu. Uznałem, że w pierwszej kolejności musi powstać część tekstowa, a następnie ułożę do niej narrację fotograficzną. Chciałem, żeby obie te warstwy wzajemnie się przenikały tworząc spójną opowieść o życiu i działalności mec. Stanisława Mierzwy. Ważny był też dla mnie szeroki kontekst – miejsc, wydarzeń, ale przede wszystkim ludzi. To przecież właśnie ludzie byli dla Stanisława Mierzwy najważniejsi! Podczas swoistego rodzaju objazdu historycznego z Panem Wojciechem Mierzwą po Wierzchosławicach, Radłowie i Biskupicach Radłowskich wielokrotnie słyszałem opowieści jak bardzo Jego Ojciec interesował się ludzkimi sprawami i historiami...

Finalnie tekst oraz projekt rozmieszczenia materiałów ikonograficznych w albumie gotowy był na samym początku czerwca. Pamiętam, że czułem się, jakbym dobiegł do mety jakiegoś biegu sprinterskiego i teraz wszystko będzie się już dziać – owszem – z moim udziałem, ale też trochę poza mną – niejako rękami pracowników wydawnictwa. Czas pokazał jak bardzo się myliłem. W samym środku lata (był to zdaje się początek sierpnia) przyszły recenzje wydawnicze – oczywiście pozytywne, ale sugerujące rozszerzenie niektórych fragmentów tekstu. Ostatecznie myślę, że dzięki temu publikacja bardzo zyskała i będzie bardziej zrozumiała dla tych, którzy nie mają na co dzień do czynienia z historią. Dla wydawnictwa o charakterze popularnonaukowym to bardzo ważne! Później były prace redakcyjne nad tekstem, i finalizacja w postaci prac graficznych. Na szczęście okazało się, że współpraca z Panią redaktor Małgorzatą Kacperek i Panią grafik Agatą Pieńkowską była czystą przyjemnością i już pod koniec listopada wszystko było gotowe, żeby wysłać do drukarni.

Zanim do tego doszło trzeba było jeszcze postawić przysłowiową kropkę nad „i” czyli zaprojektować okładkę. Rzecz niebagatelna, bo to przecież wizytówka nie tylko dla publikacji jako takiej, ale również dla jej bohatera! Nie chciałem kopiować fotografii, która była już wykorzystana we wcześniejszej publikacji IPN poświęconej mec. Stanisławowi Mierzwie, dlatego wybór padł na zdjęcie portretowe z legitymacji adwokackiej. Od początku bardzo mi się ono podobało i trzymałem kciuki, żeby tylko Pani grafik nie stwierdziła, że ze względu na niewielki rozmiar nie da się go wykorzystać na okładce. Na szczęście nie tylko, że do tego nie doszło, ale jeszcze Pani Agata umieściła to zdjęcie na tle listów więziennych Stanisława Mierzwy. Cóż za wspaniały pomysł, pomyślałem, kiedy tylko zobaczyłem projekt! Okładka była zatem gotowa, a ja razem z Panią redaktor Małgorzatą Kacperek jeszcze przez ponad tydzień męczyliśmy się z opisem na tylną część okładki. Może trudno w to uwierzyć, ale zanim byliśmy zadowoleni powstało aż dziewięć różnych wersji tego krótkiego tekściku – żywy dowód na to, że najtrudniej jest napisać coś krótko, kiedy w głowie ma się ogrom informacji na temat tak bogatego życia, jakie miał mec. Stanisław Mierzwa.

Wreszcie tuż przed Świętami Bożego Narodzenia książka „wyszła” do drukarni. Nic już nie można było zmienić, poprawić, czy dopowiedzieć – pozostało czekać i mieć nadzieję, że album ukaże się przed 120. rocznicą urodzin jego bohatera. Do uszu krakowskiego autora publikacji dochodziły tylko milknące echa bliżej niezidentyfikowanych decyzji w Warszawie, że ta, czy też inna publikacja będzie musiała „przepuścić” album, żeby zmieścić się w terminie. Czy to aby prawda? Nie wiem. W każdym razie na tydzień przed rocznicą urodzin mec. Stanisława Mierzwy dotarła do mnie informacja, że książka jest już wydrukowana, a dwa dni później otrzymałem od mojego serdecznego kolegi z Warszawy – Pawła Zielonego, pierwsze zdjęcia albumu. Wyszło świetnie! Prawdę mówiąc, nawet lepiej niż się spodziewałem! Na żywo mogłem się o tym przekonać kilka dni później, tj. 28 stycznia, podczas otwarcia wystawy o mec. Stanisławie Mierzwie na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie.

Pierwsza promocja albumu zaplanowana została w miejscu szczególnym, bo w miejscowości rodzinnej mec. Stanisława Mierzwy, tj. w Biskupicach Radłowskich. Dopiero kilka dni później zwróciłem uwagę na szczególnego rodzaju koincydencję w postaci daty owej promocji – 8 lutego 2025 r., czyli dokładnie rok po spotkaniu z Państwem Celiną i Wojciechem Mierzwami! Wyszedł zatem dokładnie rok pracy nad albumem – to iście ekspresowe tempo, ale również prawdziwa przygoda, którą na pewno będę wspominał do końca życia. Oprócz tego będę również wspominał moje wielkie zaskoczenie tym, jak żywa jest pamięć o mec. Stanisławie Mierzwie w jego rodzinnych stronach. Na promocji spodziewałem się bowiem 20-30 osób zgromadzonych w Domu Kultury w Biskupicach Radłowskich (50 osób skłonny byłem uznać za wielki sukces!). Tymczasem zgromadziło się tam około 200 osób, a kiedy z wielkim trudem rozpocząłem przebijać się na sam przód sali moją uwagę przykuła nieznana mi Pani z zakupionymi przed momentem, trzema egzemplarzami albumu pod pachą. Ktoś z rodziny – pomyślałem w pierwszej chwili, ale jak miało się już wkrótce okazać, nie była to jedyna osoba, która tego dnia prosiła mnie o dedykację na dwóch lub trzech egzemplarzach albumu. To była wspaniała sprawa dowiedzieć się, że nie tylko IPN jest depozytariuszem pamięci o mec. Stanisławie Mierzwie, ale również mieszkańcy gminy Radłów na czele z mieszkańcami jego rodzinnej wsi – Biskupic Radłowskich.

Radosław Kurek

Kraków, 24 lutego 2025

Od redakcji
Panu Radosławowi Kurkowi pięknie dziękujemy za uchylenie rąbka tajemnicy Jego pracy nad podziwianą publikacją, promowaną 8 lutego 2025 w Biskupicach Radłowskich – o czym wkrótce napiszemy. Mamy nadzieję, że słowa poety Owidiusza >finis coronat opus< nie zapadły autorowi zbyt głęboko w pamięci i opisywana publikacja jest Jego ważną lecz nieostatnią o dziejach dawnego ruchu ludowego i miejsca w nim Stanisława Mierzwy. (WM)

KSM1 KSM2
Free business joomla templates